Dobromil (Ukraina) 2006

 

Dobromil 1906r sto lat później Dobromil 2006r

Pamiętnik z podróży ...

Medyka - przejście graniczne
Rowerem granicę przekraczać można jedynie przez przejście piesze. Czas odprawy uzależniony jest od ilości "mrówek" ( ludzi żyjących z przygranicznego handlu głównie papierosami i alkoholem), sprawnego systemu komputerowego po stronie ukraińskiej i od wielu przewidywalnych i nieprzewidywalnych czynników.
Najlepiej przekraczać granicę rano, wtedy istnieje nadzieja dostania się na Ukrainę o przyzwoitej porze. Pograniczników należy poprosić o tzw. kartę emigracyjną, dokładnie wypełnić i dbać aby jej nie zgubić. Będzie potrzebna przy powrocie.
Granicę w medyce przekroczyłem po upływie 3,5 godziny mimo że przede mną było niewiele osób. System komputerowy był niekompatybilny z Ukraińskim pogranicznikiem, który to jednym palcem wprowadzał dane przekraczających. 


 

 

Nowe Miasto
Po przejechaniu granicy w Szeginiach skręcam w prawo i drogą oznaczoną na mapie jako krajowa, a w rzeczywistości jest szutrowa i kamienista droga. Mijam wioski takie jak Byków, Popowice. W pewnym momencie zaczyna sie droga asfaltowa, tak dziurawa że jechać można tylko wąskim poboczem. Docieram do Nowego Miasta, które przed wojna nazywało sie Nowe Miasto Przemyskie. Nadal stoi tu stary ratusz i rzymskokatolicki Kościół św. Marcina. Obok Nowego Miasta jest wieś Komarowice w której urodził się Józef Kurylak - polski poeta i eseista, mieszkający i tworzący przez długi czas w Przemyślu.

 

 


 

Dobromil
Tu czekał na mnie już mój kolega Myrosław z Drochobycza, który jak ja dotarł na miejsce rowerem. Razem po jednym piwie zaczynamy objazd miasteczka. zaczynamy od Ratusza przy którym do tej pory stoi pomnik wieszcza Adama Mickiewicza postawiony w 1903 za pieniądze mieszkańców. Napis na pomniku "ADAMOWI MICKIEWICZOWI - MIASTO DOBROMIL - R.1903". następnie zwiedzamy Polski Kościół Przemienienia Pańskiego, który został wybudowany z fundacji rodziny Herburtów w XVI wieku. Do monastyru Bazylianów prowadzi stromy podjazd, ale widok z góry warty jest wysiłku. Greckokatolicki klasztor bazylianów pod wezwaniem św. Onufrego wybudowany został 1705 r. Za czasów Związku Radzieckiego był wykorzystywany przez wojsko,
a następnie jako magazyn nawozów sztucznych. Wewnątrz ocalało na sklepieniu jedno malowidło. Resztę zniszczyły nawozy i armia czerwona. Gdzieś niedaleko monastyru stoi dom dziadków Myrosława. W środku nie ma już mebli, ale jest sucho, jest piec wiec nie muszę rozbijać namiotu.
 

Chyrów
Nazajutrz dość wcześnie ruszamy do odległego o kilka kilometrów Chyrowa, który to dawno temu stanowił własność Herbutów. Podjeżdżamy pod budynek dawnego Collegium jezuickiego, które od 1939 roku było siedzibą garnizonu Armii Czerwonej. W 1941 roku słynna biblioteka została zniszczona a budynek zamieniono na niemieckie więzienie. Mijamy kościół i stację kolejową przez którą do 1992 roku niezatrzymując się przejeżdżał słynny pociąg Przemyśl - Zagórz. Na granicy wsiadali radzieccy pogranicznicy i stojąc w drzwiach z goglami na oczach pilnowali aby czasem ktoś czegoś nie wyrzucił. Nie wolno było robić zdjąć, wychylać się i wiele innych zachowań było również niedozwolonych. W Chyrowie roztaje się Mirkiem i jadę w stronę Krościenka.





 

Krościenko - przejście graniczne
Przejście graniczne jak się okazało wyłącznie samochodowe. Mimo międzynarodowego szlaku rowerowego R61 i Szwejkowego Szlaku Rowerowego prowadzącego przez to przejście, rowery mają zakaz wjazdu. Polacy nie wpuszczą własnego obywatela do kraju i już. Próbowałem dyskutować i miałem już zamiar rozbić namiot na przejściu granicznym.
Jedyna możliwość to  kilka metrów przed granicą, złapać okazję (busa) i liczyć na uprzejmość kierowcy.
Mi udało się po 30 minutach załapać się do busa wraz z rowerem i po następnych 30 min przekroczyć granicę.


 

 

 

Arłamów, Przemyśl
Po granicznych incydentach odbijam w lewo i jadę mijając starą cerkiew w Liskowatem, a w Jureczkowej zatrzymuję sie przy dużym gospodarstwie, które zajmuje sie hodowla owiec. Obok stoi mały drewniany domek w którym gospodarze robią wyśmienite owcze sery, bunce, bundze i oscypki. Za Jureczkową skręcam w lewo i ostro pod górę jadę w stronę Arłamowa, w którym to w latach 70 tych powstał Ośrodek Wypoczynkowy dla komunistycznych prominentów. Odbywały sie tu słynne polowania i mocno zakrapiane imprezy. Po wprowadzeniu stanu wojennego był tu internowany przywódca solidarności Lech Wałęsa. Z Arłamowa do Makowej szybki 10 kilometrowy zjazd do Makowej, w lewo przez Huwniki, Nowe Sady (dawniej Hujsko), Sierakośce, Fredropol i wracam do Przemyśla. W każdej z wymienionych miejscowości warto sie zatrzymać choć na chwilę, bo tu stoi ładna cerkiew, kościół, stare grodzisko czy płynie malownicza rzeczka Wiar.